Rybna propaganda
W środkach masowego przekazu coraz częściej prowadzone są kampanie zachęcające do jedzenia ryb. Uważa się, że zapewniają one prawidłowy rozwój dzięki kwasom omega-3. Dzieci, dorośli i zwierzęta powinny jeść ryby, bo są zdrowe, smaczne i przyjemne. Wielkie billboardy z krzykliwymi hasłami tuż przed świętami reklamują przecenionego, żywego karpia ? wigilijny symbol.

Argumenty związane z kwasami omega-3 nie są wcale mocne, bo przecież więcej owego tłuszczu jest na przykład w siemieniu lnianym, którego niewielka ilość wystarczy, aby uzupełnić niedobory. W sklepach łatwo też kupimy oliwę z oliwek wzbogaconą o kwasy omega-3 i 6. Te fakty uświadomić nam powinny, że zakrywanie się zdrowiem płynącym z jedzenia ryb jest całkowicie bezsensowne.

Kolejną wątpliwością przy spożywaniu karpia jest też to, że ryba ta posiadać może pasożyty (tasiemiec uzbrojony, bruzdogłowiec szeroki czy Anisakis, pasożyt należący do rodzaju nicieni), wewnętrzną pleśń, infekcje bakteryjne czy choroby wirusowe. A jak się namnażają? Szczegółowo mówi o tym profesor Andrzej Elżanowski: Wysokie zarybienie znacząco ułatwia przenoszenie chorób z jednego karpia na drugiego; wysoki i stały poziom stresu może osłabiać ich układ odpornościowy, a brutalne traktowanie jest podstawą dla infekcji, gdyż powoduje rany oraz usuwa ze skóry śluz o właściwościach antyseptycznych. W ten oto sposób ludzie powodują choroby u ryb, tak jakby ich męka już bez tego nie była wystarczająca.

Umieram w cierpieniu

Na ulicy, w markecie, w domu. To miejsca, gdzie zabijane są karpie. Jednak często zdarza się tak, że zanim dostaną się pod nóż lub tłuczek umierają z powodu chorób, stresu, szoku termicznego, uduszenia czy ran. W świetle prawa ryby powinny być całkowicie ogłuszane, ale jest bardzo dużo przypadków, kiedy tak się nie dzieje. Zwłaszcza jeśli chodzi o ?domowe rzeźnie?, które nie podlegają żadnej regulacji czy kontroli. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że źle ogłuszony karp może ocknąć się w trakcie obierania go z łusek albo innych czynności, co sprawia mu wielki ból.

W przedświątecznym biegu zazwyczaj mamy tak wiele na głowie, że nie zastanawiamy się nad uczuciami ryby, która pojawi się na naszym stole. Nie chcę namawiać nikogo na odmówienie sobie karpia ? jest to indywidualny wybór każdego z nas ? ale przecież i entuzjaści jedzenia ryb mogą pomagać. Co zrobić? Wystarczy poświęcić odrobinę więcej czasu na znalezienie miejsca, gdzie zwierzęta uśmiercane są humanitarnie, a przed śmiercią żyją w dobrych warunkach. Dobrze jest też zwracać uwagę na przepełnione rybami zbiorniki, sprzedaż żywych karpi w plastikowych reklamówkach czy nieprawidłowe ogłuszanie. Kiedy widzimy takie sytuacje, warto zgłosić je np. do Sanepidu, ponieważ to, co zostało wymienione powyżej, jest zwyczajnie niezgodne z prawem. My, jako obywatele, a przede wszystkim ludzie, powinniśmy wziąć sprawy w swoje ręce i zainterweniować.

Fundacja Viva! w obronie karpia

Fundacja Viva! Akcja Dla Zwierząt zajmuje się walką o poprawienie losu zwierząt. Ten cel realizuje przez cały wachlarz działań ? od reagowania w przypadkach znęcania się nad zwierzętami i prowadzenia spraw w sądach przeciwko ich oprawcom, przez szkolenia instytucji państwowych, aż po prowadzenie zakrojonych na szeroką skalę kampanii i akcji informacyjnych propagujących etyczne traktowanie zwierząt. Zachęca też do adopcji zwierząt ze schronisk oraz piętnuje niehumanitarne i nieetyczne praktyki firm i osób prywatnych.

W tym roku po raz kolejny fundacja organizuje akcję pod nazwą ?Krwawe święta?, która dotyczy niehumanitarnego traktowania i zabijania karpi. Dla chętnych, którzy chcą się przyłączyć, Viva! wysyła bezpłatne materiały promujące akcję. Można je zamówić na: http://krwaweswieta.pl/akcja/



Wbrew naturze
Stawy rybne z pozoru wyglądają na naturalne i całkiem romantyczne miejsca. Prawda jest jednak taka, że "produkcja" karpia jest przemysłem takim samym, jak każda inna hodowla zwierząt.

Ryby są inteligentnymi i fascynującymi stworzeniami. Badania behawioralne wykazały, że ryby mają bardzo dobrą pamięć i uczą się na własnych doświadczeniach. Wyróżniają się również charakterem - niektóre są odważne i ciekawskie, inne nieśmiałe i pasywne - i są w stanie rozpoznać członków własnej ławicy. W naturalnych warunkach karpie mogą przeżyć nawet 45 lat. Posiadają szerokie pole widzenia i mogą widzieć również ponad powierzchnią. Mają doskonały zmysł słuchu i reagują na każdą, nawet subtelną wibrację, dzięki czemu mogą na czas wyczuć niebezpieczeństwo. Mogą posmakować pokarm bez wkładania go do ust dzięki kubkom smakowym znajdującym się na ich ciele. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak smakuje krew nasza oraz naszego towarzysza, gdy jesteśmy na wpół uduszeni w przepełnionym zbiorniku - Prof. Andrzej Elżanowski.

Pracownicy chwytają dorosłe samice i zbierają ich ikrę po wstrzyknięciu hormonu, który synchronizuje jej składanie; później ikrę obydwu płci miesza się w misce w celu zapłodnienia a jaja przenosi się do słoików (Weiss apparatus) w celu inkubacji. Życie karpia zaczyna się w wylęgarni, później młode ryby przenosi się kilka razy z jednego stawu do drugiego.

Gęstość zarybienia w stawach jest obecnie nawet 200 razy większa niż w XIX wieku z powodu intensywnego zapładniania, karmienia oraz niszczenia nieproduktywnych roślin i zwierząt. To dlatego stawy tak śmierdzą!

Faza ostateczna zaczyna się jesienią, kiedy w wieku trzech lat zwierzęta są wyławiane i transportowane do stawów-przechowalni, gdzie, zamiast hibernacji, oczekują w pełni świadomości na Świąteczną rzeź.

Strach
Ponieważ karpie segreguje się w stawach według wieku, w przeciągu swojego życia każdy karp doświadczy kilkakrotnie wyławiania i transportu. Wyławianie ze stawu rozpoczyna się spuszczaniem wody, co trwa kilka dni, a przerażone ryby zmuszone są do przeniesienia się w najgłębszy punkt stawu, gdzie są stłoczone. W większych stawach rybacy korzystają z prętów, którymi uderzają w wodę w celu wystraszenia karpi i zmuszenia ich do skupienia się w najgłębszym miejscu stawu.

Ryby wyciąga się z wody i "przesiewa" - przepycha się je przez długą wannę z otworami, przez które mniejsze ryby wypadają. Niektóre z nich utkną w otworach. Te, które przeżyją, zostają wrzucone do zatłoczonych zbiorników i przetransportowane. Podczas pobytu w zbiornikach, zmuszane są do tymczasowego kontaktu z drapieżnikami bez możliwości ucieczki.

W kadziach, na ulicach czy targach są bezustannie źle traktowane przez pracowników, którzy mieszają wodę (przerzucając karpie jeden na drugiego), próbując znaleźć ryby o odpowiedniej wadze. Karpie, które mają zostać zabite w domach są w jeszcze gorszej sytuacji - dzieci często traktują je jak zabawki do kąpieli.

Badania naukowe dowodzą, że ryby cierpią z powodu strachu i gdy przewidują ból - Prof. Andrzej Elżanowski.


Ból
Wyławianie, transport i procedury związane z ulicznymi lub sklepowymi rzeziami mogą również prowadzić do poważnych uszkodzeń skóry, płetw i skrzeli, czasami nawet mięśni. Głównymi przyczynami tej sytuacji są m.in. upadki (karpie rutynowo przelewa się z jednego kontenera do drugiego, jakby były piachem), zgniecenia, wysokie zagęszczenie (w szczególności w stawach-przechowalniach i kadziach, od 50 do 600 ryb na metr sześcienny wody, odpowiednio), niebezpieczne narzędzia oraz brutalne traktowanie. Nietrudno o znalezienie zranionego karpia w Świątecznej kadzi rzeźniczej. Nasze śledztwo wykryło przypadki kadzi z wodą intensywnie zabarwioną czerwonym kolorem krwi i osobniki z dziurami w głowach.

Kiedy karpie wybierane są z kadzi, często płetwy utykają w sieci. Zabiegani rzeźnicy nie mają czasu na łagodne uwalnianie, łamią je więc szarpiąc siecią, czasami nawet obcinają je szczypcami. Niektórym jest łatwiej obchodzić się z karpiem łapiąc go za skrzela, co nieuchronnie prowadzi do powstawania ran, jako że skrzela nie są w stanie utrzymać wagi całego ciała. Obydwie z tych procedur są nielegalne. Jak wykazało nasze śledztwo, są szeroko rozpowszechnione zarówno w Polsce jak i w Czechach, gdzie Instytut Weterynarii, który powinien zajmować się łamaniem prawa chroniącego zwierzęta, nie był chętny do podjęcia jakichkolwiek działań.

Ludzie wydają się uważać, że ryby nie czują bólu, ponieważ nie krzyczą, ale jest to całkowicie fałszywe przekonanie. Zarówno anatomicznie i psychologicznie, układ bólowy jest praktycznie taki sam u psów, kotów i ludzi. W celu całkowitego zrozumienia, co Świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie źle traktowane i poranione psy wystawione na sprzedaż w zatłoczonych kontenerach. - Prof. Andrzej Elżanowski, PhD.


Choroby
Techniki intensywnego chowu zapewniają idealne warunki dla rozwoju bolesnych chorób. Główne z nich to erythrodermatitis (zakaźne zapalenie skóry, CE) oraz wirusemia (CV). CE jest infekcją bakteryjną, która zaczyna się od zapalenia skóry i stopniowo rozprzestrzenia się po oraz wgłąb ciała, doprowadzając do pękania skóry i wrzodów, które podatne są na kolejne infekcje. Wrzody mogą pojawiać się na mięśniach i kościach. CV to choroba wirusowa a jej symptomami są niszczenie tkanki nerek, kręgosłupa i wątroby, co prowadzi do krwotoków oraz osłabienia reakcji immunologicznych.

Pasożyty różnego rodzaju rozprzestrzeniają się łatwo w intensywnej hodowli, atakując praktycznie każdą część ciała karpia, włączając w to skórę, płetwy, skrzela, serce, jelita, nerki i wątrobę. Niektóre pasożyty spożywają krew ryb, inne bezpośrednio uszkadzają organy wewnętrzne lub spożywają komórki. Również pleśń atakuje ryby - szczególnie te, które już są zranione przez sposób, w jaki się z nimi obchodzi, albo przez różne infekcje. Wiele karpi zabijanych na Święta jest prawdopodobnie chora. Nietrudno znaleźć martwą rybę w jakimkolwiek zbiorniku z karpiami na sprzedaż - ta ryba prawdopodobnie cierpiała z powodu choroby.

Wysokie zarybienie znacząco ułatwia przenoszenie chorób z jednego karpia na drugiego; wysoki i stały poziom stresu może osłabiać ich układ odpornościowy, a brutalne traktowanie jest podstawą dla infekcji, gdyż powoduje rany oraz usuwa ze skóry śluz o właściwościach antyseptycznych. W ten oto sposób ludzie powodują choroby u ryb, tak jakby ich męka już bez tego nie była wystarczająca. - Prof. Andrzej Elżanowski.


Walka
Każdy karp, którego wyjmuje się z wody, się dusi. Duszenie następuje już podczas wyławiania, ładowania i wyładowywania z ciężarówek, oraz podczas obchodzenia się z nimi na ulicach i marketach. Niektórzy ludzie wybierają kupno żyjącego karpia i przenoszą go do domu w plastikowych torbach, pozbawionych dostępu do wody i powietrza. Stan ten może trwać nawet kilka godzin. Czasami woda, w której trzyma się ryby, nie jest wystarczająco dotleniona, ponieważ jest w niej zbyt wiele karpi i zbyt mało miejsca. Tak wyglądają stawy-przechowanie, stawy zimowe i kadzie.

Niestety, ten aspekt nie jest taktowany wystarczająco poważnie. Fakt, że karpie mogą przeżyć długo bez wody nie mówi nic o ich uczuciach z tą sytuacją związanych. Karpie potrzebują tlenu tak samo, jak ludzie, a jeśli go brakuje, rozpaczliwie walczą o możliwość oddychania, z sekundy na sekundę - Prof. Andrzej Elżanowski.


Śmierć
Wiele karpi umiera przed rzezią - z powodu chorób, ran, szoku termicznego, stresu, uduszenia.

Inne zostaną zabite na ulicy albo w sklepach. W teorii, karpia powinno się ogłuszać uderzeniem w głowę a później wykrwawić na śmierć, ale w praktyce procedura ta jest zbyt często nieprzestrzegana. Jak wykazało nasze śledztwo, wiele karpi jest niedokładnie ogłuszanych w trakcie wykrwawiania, inne nie wykrwawiają się natychmiast i odzyskują przytomność w trakcie usuwania łusek. Niektóre karpie są ogłuszane a później pozostawiane na stole albo sprzedawane ludziom, mogą więc odzyskać przytomność w ogromnym bólu.

Rzeźnie "domowej roboty" praktycznie nie podlegają żadnej regulacji, a ryby są często bite na śmierć przez niewykwalifikowane osoby. Popularna anegdota o wujku ganiającym z młotkiem karpia pod szafą nie odbiega, niestety, od rzeczywistości.